1935-1939
flag-pl.jpg flag-uk.jpg

Władysław Szlengel w zbiorach biblioteki cyfrowej Polona (Biblioteka Narodowa)

Piotr Uncinus
Katarzyna Zimek
Czerwiec 2015, Monterey-Warszawa

Tekst będzie opublikowany w blogu "Polona" Biblioteki Narodowej

Jest czwartek 21 maja 1936 roku. „Kurjer Warszawski”, wydanie wieczorne, podaje za Państwowym Instytutem Meteorologicznym, że temperatura w Warszawie o 14.00 wynosiła 12 stopni, trochę padało http://polona.pl/item/19112977/4/ , ale wiatry były słabe. W Cyruliku Warszawskim grają dziś i jutro komedię Kot w worku, a w kinie Bałtyk wchodzi na ekran film Królewska faworyta ilustrujący burzliwe dzieje Madame du Barry. Główną rolę gra słynna meksykańska aktorka Dolores del Rio. Wieczorem w programie lokalnym Radia Warszawa lecą piosenki z ostatnich płyt firm Syrena-Electro i Odeon; kilka tang: Takie jest życie ze słowami Andrzeja Własta, Barkarola miłości z muzyką Jerzego Petersburskiego czy „tango komiczne” Panna Andzia ma wychodne Bolesława Mucmana i Władysława Szlengla.

polona9242110_30antena1936r3n20str30.PNG

Program Tańce i Piosenki z 21 maja 1936 o godzinie 22.50-23.30 „Antena, Illustrowany Tygodnik”, 3 (20) http://polona.pl/item/9242110/30/

Piosenka Szlengla ma chwytliwy refren i po chwili pani domu nuci sobie przed snem: Dziś panna Andzia ma wychodne/Dziś jest sama/wielka dama/Dziś ma jak pani piórko modne/Dziś na Chłodnej będzie bal. A potem przekręca gałkę radja [taka była wtedy pisownia] w lewo, rozlega się cichy pstryk wyłączanego odbiornika, jeszcze tylko gasi lampkę nocną lewą ręką i zasypia.

Władysław Szlengel, twórca Panny Andzi ma wtedy 24 lata. Mieszka na Walicowie 14 w Warszawie, dostarcza teksty piosenek dla Syreny-Electro, które śpiewają najwięksi - i Aston i Faliszewski. Tworzy polskie tanga i foxtroty andrusowskie, które od tamtej pory grać będą warszawskie orkiestry podwórkowe i kataryniarze ze Starego Miasta z papugą aruną co wyciąga los z koszyka.

polona21695880_7naszprzeglad1936_paz15_r116nr283.PNG

Reklama polki-fox Panno Zosiu ja funduję ze słowami Wł. Szlengla i foxtrota Jak zabawa – to zabawa napisanego do spółki z Jerzym Rybą (pseudonim Jerry), w „Naszym Przegladzie” z 15 października 1936 r. http://polona.pl/item/21695880/7/

I wprawdzie teraz, w 1936, jest u progu kariery, ale kilka lat potem znajdzie się odizolowany i zamknięty przez Niemców w warszawskim getcie.

Szlengel zaczynał jako tekściarz gdzieś na początku lat 30. w kino-teatrach na Woli, Pradze i w Śródmieściu. Carino Mia, recenzentka „Trubadura Warszawy”, pisze o rewietkach kino-teatru Italia. Stąd wiemy, że rewia pt. Nasze bobaski, pióra A. Lachowicza i W. Szlengiela była jedną z najlepszych, jakie grano w kino-teatrze przy Wolskiej 32. Skecz Serca się czują, w wykonaniu Zosi Duranowskiej i ulubieńca publiczności W. Jankowskiego wzbudzał na widowni salwy śmiechu i braw. Ewolucje taneczne były układu baletmistrza J. Fabiana. Za dekoracje odpowiadał Ludwik Wiechecki. Grała dobra i zgrana orkiestra pod batutą p.p. J. Baumana i Włodarczyka. W 1933 roku tekst Szlengla był wykorzystany w programie Coś do łóżeczka w olbrzymim kino-teatrze Hollywood na 2000 miejsc przy Hożej 29. Z tych warszawskich kino-teatrów wywodziło się wiele polskich szlagierów, najczęściej tang, śpiewanych do dzisiaj. Program składał się z filmu, a potem rewii mającej zwyczajowo 16-20 odsłon - piosenek i skeczów. W praskim teatrzyku Bomba pisano, że program składa się z szesnastu wybuchów. Podobnie było w kabaretach Morskie Oko, Perskie Oko, Qui Pro Quo, gdzie też grano odsłony.

trubadurwarszawy_pierwszastrona1932luty27.PNG

Trubadur Warszawy z 27 lutego 1932 roku donosił o rewii Nasze Bobaski pióra A. Lachowicza i Wł. Szlengla http://polona.pl/item/7984341/4/

serca_sie_czuja.PNG

Fragment programu rewii Coś do łóżeczka (dostępny na stronach Cyfrowego Mazowsza) z kino-teatru Hollywood przypuszczalnie z końca 1933 r. Jeden z pierwszych skeczy kabaretowych Wł. Szlengla. Przed rewią grano film Żebrak z Bagdadu z Lorettą Young.

Wróćmy znowu do 1936 r. - jest marzec. Żyje jeszcze matka autora, Mala z Wermusów Szlengel, która umrze „po długich i ciężkich cierpieniach” za trzy miesiące (w 1934 roku umarł ojciec).

szlengel_mala_obituary1936.PNG

Nekrolog matki Władysława Szlengla. Nasz Przegląd, 1 sierpnia, 1936.
http://polona.pl/item/9239244/13/

szlengel_maurycy_obituary1934.PNG

Na warszawski numer Szlengla 516-19 dzwoni literat Henryk Bielicki z Polskiego Radia i zaprasza autora do siebie. Nie znają się za dobrze, ale Szlengel wstępnie się zgadza, jednak później z powodu choroby zostaje u siebie w mieszkaniu na ul. Waliców 14. Zatroskany o jego zdrowie Bielicki składa mu wizytę. Po jego wyjściu okazuje się, że nie działa radioodbiornik. Udaje się go jednak nareperować i chory może wysłuchać programu. Jakież jest jego zdziwienie, kiedy radio zaczyna nadawać słuchowisko Trzy mile od brzegu, które Szlengel rozpoznaje jako swoje, chociaż przed audycją wymieniano jako autora niejakiego Henbiela. Przypomnia sobie, że dwa lata wcześniej złożył rękopis słuchowiska Ludzie na dnie właśnie Bielickiemu. Wściekły wynajmuje mecenasa Lesmana, czyli Jana Brzechwę, specjalistę od prawa autorskiego i radcę prawnego ZAiKSu, znanego później autora utworów dla dzieci, ale także twórcę tang - słynne przedwojenne tango Nietoperze jest ze słowami Brzechwy. Brzechwa prowadzi sprawę w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Pod koniec września 1936 roku Szlengel sprawę wygrywa. Plagiator skazany zostaje na 3 miesiące aresztu w zawieszeniu. Wnosi apelację, nie przyznaje się do winy, twierdząc, że świadkowie zeznają fałszywie. Jego obrońca, adw. Rościszewski, w swojej mowie wzywa, by nie dawać wiary świadkom-Żydom. Sędzia jednak zatwierdza wyrok Sądu Okręgowego podkreślając, że sąd nie ocenia wartości zeznań świadków na podstawie ich wyznania. Był to pierwszy w Polsce proces o plagiat radiowy.

plagjat1937sty8_naszprzeglad.PNG

Sprawozdzanie z procesu sądowego w sprawie o plagiat radiowy. Nasz Przegląd z 8 stycznia 1937 roku. http://polona.pl/item/9198135/8/

Osobną ścieżką na Polonie, którą warto się przespacerować, są wiersze Szlengla. Publikowały je m.in. „Nasz Przegląd”, najważniejsze polskojęzyczne czasopismo żydowskie w przedwojennej Polsce, i lewicowy „Robotnik”, centralny organ P.P.S., który w nagłówku miał Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!

W 1939 roku 11-19 lutego odbywały się w Zakopanem mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym organizowane przez międzynarodową federację narciarską F.I.S. Na zawodach tych nie osiągneliśmy wielkich sukcesów, ale Stanisław Mursarz zajął piąte miejsce w skokach narciarskich na Wielkiej Krokwi. Szlengel był przypuszczalnie na zawodach w Zakopanem. Pisze wiersz F. I. S. http://polona.pl/item/9205171/8/ : Piękny cel - górny cel/zdobyć szczyt - snieżną biel/z bieli gór - w białość chmur/potym w dół - w pyszny bieg/chwycić w płuca - pęd i śnieg/…/A jutro wrócę do Miasta/i zginie biel i złoto. Tej samej zimy powstaje też foxtrot narciarski napisany do spółki z Józefem Lipskim. Na narciarską wersję przerabiają autorzy popularny amerykański utwór poświęcony jeździe konnej (oryg. Horsey! Horsey!, niem. Reiten ist ein schöner Sport). Narty narty co za styl, nawet jak padasz masz sex-appeal śpiewa w nagraniu na płycie Syreny Mieczysław Fogg.

cisza_naszprzeglad13sierpnia1939.PNG

Ostatnim wierszem Wł. Szlengla przed wybuchem wojny była Cisza opublikowana w „Naszym Przeglądzie” 12 sierpnia 1939 roku http://polona.pl/item/9207270/20/

Cisza
(Akwarela letnia)

Nie ma gdzie uciec, by słyszeć własne myśli
wszędzie zgiełk dotrze - uparcie się wwierci.
Uciekłem z miasta i tu za mną przyszli
brydżyści ziejący szlemami - groźniejsi od śmierci.

Co noc chrapliwy gramofon słowikom urąga -
co wieczór nienawiść w parku nieci -
od świtu śpiew fałszywy po łąkach się błąka
a pod nogami dzieci… tysiące…milion dzieci…

Bo dzieci mają swoje najważniejsze sprawy
które zmierzch dopiero w klatki domów wygna.
Księżyc w okna puka… natrętny… ciekawy
jaśminowa za oknem czai się maligna -

Las upity mocnym księżycowym światłem
kołysze się bredzi - swawolny pijany -
wzywa śród nocy ptactwo - psy i dziatwę
i płoszy zalęknione szepty zakochanych…

A ja tu wśrodku w rozgwarze w rozjęku -
w wołaniu - płaczu - śpiewie - trącany rozmową
zaczepiany kwileniem - dysonansem dźwięków
daremnie szukam zagubione słowo…

Ziemia dygoce - pod niebem skwarny sierpień …
za ścianą chrobot - za oknem jabłoń dyszy
i piszę list do ciebie… że źle mi, że cierpię
szukając własnej myśli w poszarpanej ciszy …

Wiersze Szlengla pisane w latach 1940-1943 mają już inny wymiar niż te przedwojenne. Krążyły w gettcie w odpisach, były recytowane podczas wieczorów lierackich przez autora i przez rozmaite osoby, które dzieliły jego los w dzielnicy zamkniętej. Jednym z wyjątków był wiersz Rzeczy, wydrukowany po aryjskiej stronie w lecie 1943. Szlengel już wtedy od kilku tygodni nie żył - zamordowany przez Niemców [..] Od Umszlagu wzdłuż miasta/hen, aż do Marszałkowskiej/w pustych domach narasta/życie, życie żydowskie./W porzuconych mieszkaniach/narzucone tobołki,/garnitury i kołdry,/i talerze i stołki/tlą się jeszcze ogniska/leżą łyżki bezczynne/ tam rzucone w pośpiechu/fotografie rodzinne…

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License